Najbardziej Popularne Artykuły

  • Kaczka Dziwaczka - Jan Brzechwa

    Nad rzeka opodal krzaczka

    Mieszkała kaczka-dziwiaczka

    Lecz zamiast trzymać sie rzeczki

    Robiła piesze wycieczki

     

     Raz poszła więc do fryzjera:

    "Poproszę o kilo sera!"

    Tuż obok był apteka:

    "Poproszę mleka pięć deka".

     

    Z apteki poszła do praczki

    kupować poczytowe znaczki.

    Gryzły się kaczki okropnie:

    "A niech tę kaczke gęś kopnie!"

     

    Znosiła jaja na twardo

    I miała czubek z kokardą,

    A przy tym, na przekór kaczkom,

    Czesała się wykałaczką.

     

    Kupiła raz maczku paczkę,

    by pisać list drobnym maczkiem.

    Zjadając tasiemkę starą

    Mówiła, że to makaron,

     

    A gdy połknęła dwa złote,

    Mówiła, że odda potem.

    Martwiły się inne kaczki:

    "Co będzie z takiej dziwczaczki?"

     

    Aż wreszcie znalazł się kupiec:

    "Na obiad można ją upiec!"

    Pan kucharz kaczkę starannie

    Piekł, jak należy, w brytfannie,

     

    Lecz zdębiał obiad podając,

    Bo z kaczki zrobił się zając,

    W dodatku cały w buraczkach.

    Taka to była dziwaczka!

    Więcej
  • Kopciuszek - Jan Brzechwa

    Bardzo dawno, może przed wiekiem,

    Przed dwoma wiekami czy trzema,

    W pewnym królestwie dalekim,

    Którego dzisiaj już nie ma

     

     I na mapie go znaleźć nie można,

    Mieszkała wdowa zamożna.

    A taka była bogata,

    Że sypiała na pięciu piernatach,

    Otulała się w kołdry puchowe

    I trzy jaśki wkładała pod głowę.

     

    Miała trzy krowy, trzy kozy,

    Trzy konie i trzy powozy,

    A do tego dwie córki-brzydule,

    Które kochała czule,

    I pasierbicę-sierotę,

    Której w domu najgorszą dawała robotę,

    Taką, co to brudzi i smoli.

     

    Dwie córki-brzydule do woli

    Wylegują się w łóżku,

    A Macocha sierotkę pogania:

     

    Macocha:

    Kopciuszku,

    Bierz się do pracy ostro,

    Śniadanie podaj siostrom

    I rób tak, jak ci mówię:

    Zmyj naczynia, wyczyść obuwie,

    Napal w piecach i wymieć sadze,

    A śpiesz się, ja ci radzę!

    Nanoś mi drew ze dworu,

    Garnki w kuchni wyszoruj

    I posprzątaj, bo za ciebie nie sprzątnę,

    A córeczki moje są wątłe,

    Szkoda ich każdego paluszka.

    Ruszaj się! To robota w sam raz dla kopciuszka!

     

    Stąd poszło, że sierotkę przezwano Kopciuszkiem.

    A ona ocierała tylko łzy fartuszkiem.

    Szorowała, harowała,

    I przy pracy cichutko tak sobie śpiewała:

     

    Kopciuszek:

    Hejże, płynie woda,

    Woda płynie, hejże,

    A ja jestem młoda,

    To się w wodzie przejrzę!

     

    Niech mi powie woda,

    Czyja to uroda,

    Czy odbija woda mnie,

    Czy to jestem ja, czy nie?

     

    Wezmę wody strużkę

    Zmyję kurz i sadze,

    Nie chcę być Kopciuszkiem,

    Wody się poradzę.

     

    Niech mi powie woda,

    Czyja to uroda,

    Czy odbija woda mnie,

    Czy to jestem ja, czy nie?

     

    A macocha z córkami siedziały w salonie,

    Kremem nacierały dłonie,

    Szlifowały paznokietki różowe

    I taką prowadziły rozmowę:

     

    Macocha:

    Czemu moja córeczka jest w pąsach?

    Czemu moja Haneczka się dąsa?

     

    Haneczka:

    Bo lusterko się ze mnie natrząsa,

    Nie pomogą koronki i tiule,

    Gdy wydałaś, matko, na świat brzydulę

    Piegowatą i zezowatą,

    I nic nie poradzisz na to!

     

    Macocha:

    A ty czemuś, córeńko, taka krzywa?

    Na czym ci, Kasieńko, zbywa?

     

    Kasieńka:

    Mam ja, matko, zgryzotę nieustanną,

    Żem brzydka i zostanę starą panną.

    Ja bym chętnie wszystkie lustra potłukła,

    Bo wyglądam w nich po prostu jak kukła:

    Nos perkaty, pod nosem puszek...

    Nie chcę brzydsza być niż Kopciuszek!

     

    Macocha:

    To nieprawda, buziaczek masz słodki...

    Dla mnie obie jesteście ślicznotki,

    Porównać was można z kwiatuszkiem,

    A nie z takim kocmołuchem - Kopciuszkiem!

    Ja po prostu głowę tracę,

    Wymyślam dla Kopciuszka coraz nowe prace,

    Teraz jeszcze schowam mydło,

    Niech wygląda jak straszydło!

    W popiół nasypię grochu,

    Niech go wybiera po trochu.

    Gdy usmoli się ohydnie,

    Wtedy już na pewno zbrzydnie!

     

    Haneczka:

    Gdybym wyładniała,

    Wszystko bym oddała:

    Sukienkę z koronek

    I złoty pierścionek.

     

    Haneczka i Kasieńka:

    Oj, mamo, oj, mamo!

     

    Macocha:

    Ciągle w kółko to samo!

     

    Haneczka i Kasieńka:

    Lepiej już Kopciuszkiem zostać,

    Byle mieć

    Gładką płeć

    I powabną postać.

     

    Kasieńka:

    Nie chcę być księżniczką,

    Chcę mieć ładne liczko

    I stopy, i ręce,

    I nie chcę nic więcej.

     

    Haneczka i Kasieńka:

    Oj, mamo, oj, mamo!

     

    Macocha:

    Ciągle w kółko to samo!

     

    Haneczka i Kasieńka:

    Lepiej już Kopciuszkiem zostać,

    Byle mieć

    Gładką płeć

    I powabną postać.

     

    Macocha:

    Czy słyszycie, Kasieńko, Haneczko,

    Trąby grają gdzieś niedaleczko!

    Może z lasu wracają myśliwi?

    Hey, Kopciuszku! No, ruszaj się! Żywiej!

    Otwórz okna! Nie tak! Jeszcze szerzej!

    Może jadą na turniej rycerze?

    Patrzcie! Widać już... Godła królewskie...

    Na różowym tle lilie niebieskie.

    Tak! To herold! No, dość smutnych minek!

    Dość narzekań! Lecimy na rynek!

    Przypudrujcie noski, córuchny,

    A ty wracaj, Kopciuszku, do kuchni!

     

    Haneczka:

    Mamo, mamo, gdzie rękawiczki?

     

    Kasieńka:

    Mamo, wolniej, bo pogubię trzewiczki!

     

    Macocha:

    Ciszej! Posłuchajmy, co herold obwieszcza.

     

    Herold:

    Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan...

    Król Jegomość kieruje orędzie:

    "Niech lub pozdrowiony będzie,

    I niech każdy nadstawi ucha,

    I niech każdy uważnie słucha.

    Król Jegomość, wielce wzruszony,

    Ogłasza na wszystkie strony,

    Że, jak każe pradawny zwyczaj,

    Szuka nadobnej żony dla syna-Królewicza,

    Gdyż Królewicz jest tak rycerski,

    Że porzucić chce stan kawalerski,

    Obwieszczam więc wszystkim i wszędzie,

    Że dnia pierwszego czerwca

    W pałacu bal się odbędzie,

    I Król z całego serca

    Na królewskie komnaty swoje

    Zaprasza wszystkie dziewoje.

    A którą Królewicz wybierze,

    Którą pokocha szczerze,

    Której da pierścień i słowo,

    Ta będzie przyszłą Królową."

     

    Mieszczanin:

    Niech żyje Król miłościwy,

    Dobrotliwy i sprawiedliwy!

     

    Mieszczanka:

    Niech żyje Królewicz młody!

     

    Lodziarz:

    Lody sprzedaję, lody!

     

    Sklepikarz:

    Hej, do mnie, białogłowy!

    Mam w sklepie towar nowy,

    Wstążek wybór bogaty,

    Atłasy i brokaty,

    Wszystko paryskiej mody!

     

    Lodziarz:

    Lody sprzedaję, lody!

     

    Mieszczanin:

    Spieszcie się, piękne panny,

    Agnieszki i Marianny,

    Telimeny, Iwonki,

    Klementyny, Agaty,

    Bierzcie jedwab, koronki,

    Sprawiajcie nowe szaty.

    Ślicznotka czy brzydula

    Pójdzie na bal do Króla!

     

    Kasieńka:

    Mamo, chcę być na balu!

     

    Haneczka:

    Chcę pójść w złocistym szalu!

     

    Kasieńka:

    Kup dla nas jedwab cienki!

     

    Haneczka:

    Spraw nam nowe sukienki!

     

    Macocha:

    Ech, wy, córeczki głupie!

    Wszystko w mieście wykupię,

    By wam dodać urody.

     

    Lodziarz:

    Lody sprzedaję, lody!

     

    Macocha:

    Kopciuszku, do roboty!

     

    Haneczka:

    Zawiń mi papiloty!

     

    Macocha:

    Kopciuszku, patrz, brudasie,

    Jest plama na atłasie!

     

    Kasieńka:

    Przynieś moje pończoszki!

     

    Haneczka:

    Daj mi chusteczkę w groszki!

     

    Kopciuszek:

    Już niosę, daję, lecę...

     

    Macocha:

    Kopciuszku, zapal świecę!

    Oj, ciężki los mój wdowi,

    Cóż to za niedołęga!

    Idź, powiedz stangretowi,

    Niech już konie zaprzęga.

    Pojedziemy karetą.

    No. spiesz się, bo jak nie, to...

    A szyby przetrzyj szmatką!

     

    Kopciuszek:

    Już lecę, pani matko!

     

    Haneczka:

    Mamo, jestem gotowa!

     

    Macocha:

    Jak cię ujrzy Królowa,

    Chyba jej serce zmięknie,

    Bo wyglądasz tak pięknie!

     

    Kasieńka:

    A ja? Co powiesz, mamo?

     

    Macocha:

    Ty wyglądasz tak samo.

    Napatrzeć się nie mogę!

    Królewicz się zakocha...

    No, ale czas już w drogę!

     

    Kopciuszek:

    Pojechała Macocha,

    Siostry się wystroiły...

    A ja już nie mam siły,

    Muszę wciąż jak kocmołuch

    Wybierać groch z popiołu.

    Smutny jest los Kopciuszka,

    Czyż ja nie mam serduszka?

    Słyszę jego pukanie...

    Więcej
  • Domowy niezbędnik przy infekcjach u dzieci

    Jesień to czas częstych przeziębień u najmłodszych. Gdy pojawiają się pierwsze objawy choroby, należy zareagować szybko, by nie doprowadzić do niebezpiecznych powikłań. Dobrze mieć wówczas pod ręką urządzenia ułatwiające postawienie diagnozy i skuteczne leczenie.

    Choroba u najmłodszych to niełatwy czas dla nich samych, ale także dla rodziców, zwłaszcza tych bardzo małych dzieci, które nie są jeszcze w stanie powiedzieć, co im dolega. Przeziębienie potrafi utrudnić funkcjonowanie malucha w ciągu dnia oraz spokojny sen w nocy. Ból głowy, gardła, katar, kaszel, zatkany nosek utrudniający oddychanie, to ogromny dyskomfort, który objawia się przejmującym płaczem i marudzeniem. W takiej sytuacji wszelkie próby pomocy zatroskanych rodziców mogą powodować dodatkowe rozdrażnienie u dziecka. Warto zatem sięgać po nowoczesne rozwiązania stworzone z myślą o małych pacjentach.

    KUP TERAZ

    Niezbędny do monitorowania stanu dziecka jest oczywiście termometr. Najlepiej, gdy mierzy temperaturę szybko i dokładnie, a sama czynność nie wywołuje u najmłodszych niepotrzebnego stresu. Nowoczesny, bezdotykowy termometr na podczerwień firmy innoGIO posiada dodatkowo podświetlany wyświetlacz oraz możliwość wyłączenia dźwięku, co ułatwia wykonanie pomiaru podczas snu dziecka. Dodatkową zaletą urządzenia jest wbudowana karta pamięci rejestrująca 20 ostatnich pomiarów, która ułatwi monitorowanie stanu zdrowia maluszka. Termometr przyda się w domu również na co dzień. Oprócz temperatury ciała można nim zmierzyć także temperaturę powierzchni, w tym płynów i pokarmów w zakresie od 0°C – 100 °C. To szczególnie przydatna funkcja dla rodziców małych dzieci, za pomocą której mogą zmierzyć temperaturę wody do kąpieli, mleka czy zupki, bez obaw o poparzenie swojego maleństwa.

    KUP TERAZ

    Podczas przeziębienia u dziecka dużą ulgę w leczeniu górnych dróg oddechowych przynoszą systematyczne inhalacje. Ta metoda sprawdza się także przy zapaleniu oskrzeli czy zatok. Inhalacje udrażniają nosek dziecka poprzez rozrzedzanie wydzieliny, ułatwiają odkrztuszanie, dodatkowo nawilżają i odkażają. Są szczególnie pomocne u alergików i astmatyków. Aby podnieść skuteczność inhalacji, wskazane jest użycie nebulizatora – urządzenia, które umożliwia aplikację preparatów czy leków wziewnych w postaci rozpylonego areozolu bezpośrednio do układu oddechowego. Wytworzona przez nebulizator mgiełka osiada na krtani, gardle, tchawicy i oskrzelach, a najmniejsze cząsteczki potrafią dotrzeć aż do pęcherzyków płucnych. Podanie leku w takiej formie i w taki sposób zwiększa jego działanie terapeutyczne oraz zmniejsza skutki uboczne towarzyszące podawaniu tabletek doustnych.

    KUP TERAZ

    W inhalatorze siateczkowym firmy innoGIO zastosowano nowoczesną, siateczkową membranę, która nie nagrzewa się, co sprawia, że struktura leku na poziomie molekularnym nie ulega zmianie. W przeciwieństwie do tradycyjnych inhalatorów sprężarkowych nebulizator membranowy nie wymaga podłączenia dodatkowych akcesoriów, takich jak wężyk czy pojemnik do nebulizacji. Jest on też wyjątkowo niewielkich rozmiarów, dlatego łatwo go przechowywać nawet w małym mieszkaniu. Urządzenie z powodzeniem można również zabrać na spacer czy w podróż. W komplecie znajdują się dwie maski inhalacyjne – dla dzieci oraz dorosłych, dbając o zdrowie całej rodziny.

    KUP TERAZ 

    Więcej
  • Fantastyczna frajda na „Placu Zabaw Boomeranga” i debiut maskotki kanału

    Jak zapewnić maluchowi zabawę i aktywność ruchową w domu czy przedszkolu? Z odsieczą nadchodzi specjalna odsłona „Placu Zabaw Boomeranga”, ulubionego cyklu małych widzów, w którym debiutuje nowa maskotka kanału, Boomiś. Stacja zachęca do wspólnej nauki tańca z Boomisiem oraz wykorzystania scenariuszy zabaw stworzonych dla rodziców i opiekunów przedszkolnych.

    Od kiedy tylko „Plac Zabaw Boomeranga” zyskał miano stałego cyklu na antenie Boomeranga, całkowicie podbił serca najmłodszych widzów. Pozwala w mig przenieść się do świata ulubionych postaci z seriali animowanych. Kot Agent Binky wraz z przyjaciółmi rozwiązuje tajne misje, a nieco opieszały niedźwiedź Grizzy musi poradzić sobie z psotnymi Lemingami. Pojawiają się również Królik Bugs, Tweety, Lola i Kaczor Duffy. Do radosnej ferajny dołącza także nowa bohaterka, 6-letnia Alice, która pewnego dnia odkryła przejście do tajemniczej Krainy Czarów, a jej przewodnikiem został królik Lewis.

    Nowość na Boomerangu: rozrywka połączona z tańcem i śpiewem

    Od teraz „Plac Zabaw Boomeranga” jest jeszcze bardziej angażujący dzięki nowemu bohaterowi. Do ekipy przyłącza się Boomiś, wdzięczna maskotka kanału. Uwielbia zabawę ruchową i śpiewająco zachęca najmłodszych, aby razem z nim ruszali się w takt muzyki. Opiekun dziecka może sam dostosować odtwarzanie utworu do potrzeb i nastawienia malucha. Piosenka „Zaśpiewaj z Boomisiem” jest emitowana na antenie stacji oraz dostępna na oficjalnym kanale YouTube stacji.

    Przy okazji debiutu nowej postaci, stacja udostępniła serię prostych ćwiczeń dla małych widzów, w formie scenariuszy aktywnych zabaw. Materiały, opracowane we współpracy ze „Światem Przedszkolanki”, przygotowano w wersji dla rodziców i opiekunów przedszkolnych.

    Są dostępne pod linkiem: http://swiatprzedszkolanki.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zatancz-i-zaspiewaj-z-Boomisiem.pdf

    Ulubieńcy dzieci? Potwierdzają to badania!

    Do najfajniejszych zwierzaków, w opinii dzieci, należą kolejno psy, koty i króliki – potwierdzają to badania przeprowadzone przez WarnerMedia*. Nic dziwnego, że „Plac Zabaw Boomeranga” jest tak chętnie oglądany przez maluchów. Badanie mówi także o ulubionych sposobach spędzania czasu, wśród których przodują aktywności na świeżym powietrzu (80%), zabawa (70%), a także oglądanie telewizji (35%).

    *Ankieta wielokrotnego wyboru przeprowadzona została przez WarnerMedia. Grupę badawczą w Polsce stanowiło 300 dzieci w wieku 4-7 lat w równej reprezentacji wieku oraz płci, a także ich rodzice.

    Boomerang zaprasza do zabawy z Boomisiem i oglądania cyklu „Plac Zabaw Boomeranga”. Emisja seriali animowanych w ramach „Placu Zabaw Boomeranga” codziennie o 9:00 i 17:00.

    Więcej
  • Calineczka - Hans Christian Andersen

    Była sobie pewnego razu kobieta, która bardzo, bardzo pragnęła mieć malutkie dziecko, ale nie wiedziała, skąd je wziąć.  

     Poszła więc do starej czarownicy i powiedziała jej:

    - Pragnęłabym z całego serca mieć małe dziecko, czy mogłabyś mi powiedzieć, skąd je mogę wziąć?

    - Znajdziemy na to radę - powiedziała czarownica. - Masz tu ziarnko jęczmienia, nie z tego gatunku, który rośnie na chłopskim polu, ani z tego, który jedzą kury. Wsadź je do doniczki, zobaczysz, co z tego wyrośnie!

    - Dziękuję ci - powiedziała kobieta i dała czarownicy dwanaście groszy. Potem poszła do domu, zasadziła ziarnko jęczmienia i natychmiast wyrósł piękny, duży kwiat, który wyglądał jak tulipan, ale płatki miał stulone - tak, jak gdyby kwiat był jeszcze w pączku.

    - Jakiż to piękny kwiat! - powiedziała kobieta i pocałowała śliczne, czerwone i żółte płatki. I w chwili kiedy składała ten pocałunek, rozległ się jak gdyby wystrzał i kwiat otworzył się od razu. Był to prawdziwy tulipan, ale w środku kwiatu siedziała na zielonym słupku maleńka dziewczynka, śliczna i delikatna. Miała nie więcej niż cal wysokości i dla tego nazwano ją Calineczką. Pięknie polakierowana łupina włoskiego orzecha służyła jej za kołyskę, błękitne płatki fiołków zastępowały materaca, a płatek róży - kołdrę. Spała tam w nocy, a w dzień bawiła się na stole, gdzie kobita postawiła talerz, a naokoło zrobiła wianek z kwiatów, których łodygi leżały w wodzie; po talerzu pływał wielki płatek tulipana, a Calineczka mogła na nim siedzieć i płynąć z jednego brzegu talerza na drugi, a zamiast wioseł miała dwa białe końskie włosy. Wyglądało to prześlicznie. Calineczka umiała także śpiewać tak pięknie i wdzięcznie, jak nikt na świecie.

    Pewnej nocy, gdy leżała w swoim ślicznym łóżeczku, przyszła wstrętna ropucha; wskoczyła ona przez okno, bo szyba była stłuczona. Ropucha była brzydka, duża i mokra, wskoczyła na stół, gdzie Calineczka spała pod czerwonym płatkiem rózg.

    - Piękna byłaby z niej żona dla mego syna! ? powiedziała ropucha, wzięła skorupę orzecha, gdzie spała Calineczka, i razem z nią zeskoczyła z okna do ogrodu.

    Przepływała tam szeroka rzeka, brzeg jej był bagnisty, tu mieszkała ropucha ze swoim. synem.

    Och, jaki był brzydki i wstrętny, zupełnie jak jego matka. ?Kwa, kwa, brekekekeks!? - to było wszystko, co potrafił powiedzieć, kiedy zobaczył śliczną, maleńką dziewuszkę w łupinie orzecha.

    - Nie mów tak głośno, bo się obudzi - powiedziała stara ropucha. I jeszcze nam ucieknie, bo jest lekka jak łabędzi puch. Posadzimy ją na rzece, na dużym liściu lilii wodnej, tam jej będzie dobrze. dna jest taka lekka i mała, że liść ten jest dla niej całą, wyspą. Stamtąd nam nie ucieknie. A my tymczasem doprowadzimy do porządku odświętną izbę pod bagnem, gdzie zamieszkacie po ślubie:

    Na rzece rosło mnóstwo wodnych liii z szerokimi liśćmi, które wyglądają, jakby pływały po wodzie. Liść leżący najdalej był największy, do niego podpłynęła ropucha, i postawiła na nim łupinę orzecha z Calineczką. Biena, mała istotka obudziła się wczesnym rankiem i kiedy zobaczyła, gdzie się znajduje, zaczęła gorzko płakać, bo liść otoczony był ze wszystkich stron wodą i nie mogła się wydostać na ląd.

    Stara ropucha siedziała na dole w bagnie i zdobiła izbę trzciną i żółtymi plakatami nenufarów; wszystko musiało być piękne dla nowej synowej; potem podpłynęła razem ze swoim wstrętnym synem do liścia, na którym stała Calineczka. Chcieli zabrać jej śliczne łóżko i wstawić do pokoju młodej pary, nim ona sama by się tam zjawiła. Stara ropucha ukłoniła się głęboko w wodzie przed Calineczką i powiedziała:

    - Oto widzisz mego syna, zostanie on twoim mężem i zamieszkacie z przepychem na dole, w bagnie!

    - Kwa, kwa, brekekekeks! - to było wszystko, co potrafił powiedzieć syn. Potem wzięli śliczne małe łóżeczko i odpłynęli z nim, a Calineczka siedziała sama na zielonym listku i płakała, bo nie chciała zamieszkać u wstrętnej ropuchy ani zostać żoną jej obrzydliwego syna. Małe rybki, które pływały w wodzie, widziały ropuchę, słyszały, co mówiła, i wysunęły głowy z wody, chcąc obejrzeć małą dziewczynkę. Zachwyciły się nią bardzo i zrobiło im się naprawdę żal, że będzie musiała zamieszkać u wstrętnej ropuchy. Nie, nigdy, przenigdy! Zebrały się pod powierzchnią wody naokoło zielonej łodygi z liściem, na którym stała, przegryzły zębami łodygę i liść popłynął z biegiem strumienia, a na nim Calineczka daleko, daleko, tam gdzie ropucha nie mogła już jej dogonić.

    Calineczka przepływała obok różnych okolic, a małe ptaszki siadały w krzakach, patrzyły na nią i śpiewały: "Jakaż to miła, mała dziewczynka!" Liść razem z nią płynął coraz dalej i dalej; w ten to sposób powędrowała Calineczka za granicę.

    Uroczy, mały, biały motylek krążył nad nią od dawna i w końcu usiadł na liściu, gdyż Calineczka spodobała mu się niezmiernie; i ona również była bardzo zadowolona, bo ropucha nie mogła jej już dogonić, i tak pięknie było tam, gdzie przepływała; słońce świeciło na wodzie i wyglądało jak błyszczące złoto. Calineczka wzięła swój pasek i przywiązała jednym końcem motylka, drugi koniec wstążki przymocowała do liścia; ruszył on teraz o wiele szybciej i ona również, bo przecież stała na liściu.

    Nagle sfruną wielki chrabąszcz, spostrzegł ją, w mgnieniu oka schwycił w swe macki jej smukłą postać i pofrunął z nią na drzewo, a zielony liść płynął dalej i po rzece i motyl również, bo był przecież przywiązany do liścia i nie mógł się uwolnić.

    Mój Boże, jak bardzo przestraszyła się biedna Calineczka, kiedy chrabąszcz usiadł z nią na drzewie! Najbardziej martwiła się jednak tym, że przywiązała motylka, bo przecież jeżeli nie uda mu się uwolnić, umrze z głodu. A chrabąszcz nie troszczył się o to wcale. Usadowił się razem z nią na największym zielonym liściu na drzewie, nakarmił ją słodkim kwiatowym sokiem i powiedział jej, że jest. urocza, chociaż zupełnie nie przypomina chrabąszcza. Później przyszły z wizytą wszystkie chrabąszcze, mieszkające na tym samym drzewie; obejrzały ją; panny chrabąszczówny potrząsały mackami i mówiły: "Ona ma tylko dwie nogi, jakże to nędznie wygląda! Nie ma macek - mówiły inne. - Jakaż jest cienka w pasie, fe, wygląda jak człowiek! Jaka brzydka!!!" - mówiły wszystkie chrabąszczówny, a Calineczka była przecież taka śliczna! Tak też myślał z początku chrabąszcz, który ją porwał, ale gdy wszyscy mówili, że jest brzydka, zaczął sam w końcu tak sądzić i nie chciał jej już wcale. Niech sobie idzie, dokąd chce. Chrabąszcze sfrunęły razem z nią z drzewa i posadziły ją na stokrotce; ale Calineczka płakała, że chrabąszcze jej nie chcą, bo jest taka brzydka, a przecież była najmilszą istotą, jaką można sobie wyobrazić, taka delikatna i jasna, jak najpiękniejszy płatek róży.

    Więcej

Najnowsze artykuły

Najbardziej Popularne